Recenzja etui Ringke Onyx dla Samsunga Galaxy S10: Prosta, wyważona ochrona bez fajerwerków

Etui Ringke Onyx może i nie jest uderzająco innowacyjne, ale jest za to solidnie wykonane i posiada wojskową certyfikację. A wszystko to w niezwykle przystępnej cenie.

Solidne obudowy wykonane z tworzywa TPU (termoplastyczny poliuretan) to kategoria równie szeroka co głęboka, rozciągająca się od cienkich przezroczystych kejsów aż po sztywne, masywne pokrowce. Przy tak wielu opcjach do wyboru, produktom trudniej wybić się z tłumu. Z drugiej strony wybicie się z tłumu nie zawsze musi być celem: etui, które wtapia się w otoczenie i nie przyciąga niechcianej uwagi do nowego, drogiego smartfonu może być bardziej użyteczne niż to błyszczące i lśniące, które jest nieraz zaproszeniem dla złodzieja.

Linie Fusion i Fusion-X od Ringke jak mało które uwydatniają piękno Galaxy S10, ale to Onyx jest subtelnym kejsem o prostym wyglądzie i solidnym wykonaniu, który ochroni naszego Galaxy S10 przed niepożądanymi spojrzeniami obcych.

Etui Ringke Onyx dla Samsunga Galaxy S10

Ta jednowarstwowa obudowa wykonana z tworzywa TPU zapewnia dodatkową przyczepność i ochronę telefonu bez wysokiej ceny, skomplikowanych warstw czy też niepotrzebnej objętości.

Zalety

  • Sprawia wrażenie solidnie wykonanego produktu
  • Łatwo klikalne przyciski, teksturowany przycisk Bixby
  • Odpowiednie wycięcia na aparat i port USB-C
  • Świetna cena

Wady

  • Nudna, pozbawiona fantazji kolorystyka
  • Prosty design
  • Warstwa ochronna (zderzak) mogłaby oferować lepszą przyczepność

Co podoba nam się w Ringke Onyx?

Na pierwszy rzut oka można łatwo uznać, że Ringke Onyx to kolejny futerał z włókna węglowego, który stawia na płaski tył z teksturowanymi górnymi i dolnymi akcentami. Nic bardziej mylnego. Kejs Ringke Onyx jest w całości wykonany z wysokiej jakości tworzywa TPU, a jego akcenty nie są cienkim, śliskim włóknem węglowym, co raczej wybrzuszonym i przyczepnym materiałem, który w idealnym świecie obejmowałby większą część telefonu. Mimo to tekstura i wykończenie płaskiego tyłu etui Onyx pozostają hipnotyzująco miłe w dotyku, do tego stopnia, że można złapać się na tym, że podświadomie jeździ się palcem po plecach telefonu w poszukiwaniu przyjemnych doznań.

Warstwa ochronna w kejsie Onyx, tzw. zderzak, to także solidnie wykonany element, ale tekstura, którą pokryta jest tylna ściana, sprawia, że ​​boki wydają się nieco bardziej skłonne do przesuwania w dłoni. Oznacza to więc, że łatwo jest przestawić telefon w celu korzystania z niego przy użyciu jednej ręki, ale również, że Onyx ma większe szanse na wyślizgnięcie się z dłoni w chwili nieuwagi. Produkt jako taki w dłoni leży świetnie, ale nie zaszkodziłaby mu ciut większa przyczepność. Mimo to wciąż stanowi on znaczące ulepszenie w stosunku do gołego szkła i metalu, jakie witają nas w modelu S10.

Od strony przycisków rzecz ma się tu bardzo podobnie jak w przypadku etui Ringke Fusion. Oznacza to, że przyciski łatwo się klika, ich czułość pozostaje relatywnie duża, podczas gdy przycisk Bixby pokryty jest specjalną warstwą materiału, aby zapobiec przypadkowym kliknięciom, kiedy chcemy zmniejszyć głośność. Wycięcia wokół aparatu i portów są spore, ale podobnie jak w kejsie Fusion, wycięcie gniazda słuchawkowego może okazać się na styk przy używaniu większych wtyczek.

Co nam się nie podoba w etui Ringke Onyx?

Oczywistym jest chyba, że tak podstawowego produktu, jakim jest Onyx, nie można ulepszać w nieskończoność. Kiedy jednak patrzymy na ten wykonany z tworzywa TPU kejs, chce się powiedzieć: „życie jest za krótkie na nudne technologie”. Nie chodzi o to, że Onyx jest kompletnym nudziarzem od strony wizualnej, ale faktem jest, że głównej części obudowy nie zaszkodziłoby trochę więcej polotu, zamiast ograniczać się wyłącznie do górnych i dolnych akcentów. Przyciski głośności i zasilania sporo zyskałyby też na teksturowym pokryciu zamiast przycisku Bixby, który jest w końcu najrzadziej używanym guzikiem w całym telefonie.

Również same kolory mogłyby być nieco jaśniejsze i odważniejsze niż zwykła czerń i fiolet. Taka kolorystyka miała sens w poprzednich latach, kiedy modele S9 i Note 9 były oferowane w fioletowym wariancie, ale w tym roku Samsung od tego odszedł. Marzy nam się granat lub soczysta czerwień, albo chociaż czarujący szmaragd, który przecież idealnie pasowałby do niebieskich, różowych i zielonych modeli, które mamy do dyspozycji w tym roku. Kolor jest łatwym sposobem na podrasowanie solidnego etui, a Ringke Onyx takim właśnie jest – warto byłoby więc ten atut lepiej wykorzystać.

Podsumowanie recenzji etui Ringke Onyx dla Samsunga Galaxy S10

Kejs Ringke Onyx może być trochę nudny, ale za to świetnie chroni telefon za naprawdę niską cenę. Etui to idealnie sprawdzi się więc dla użytkowników, którzy nie dbają o efektowność lub modę, skupiając się wyłącznie na zabezpieczeniu swoich telefonów bez potrzeby wydawania dużych pieniędzy.

Nasza ocena: 3.5 / 5

Czarny kolor pasuje do wszystkiego, ale jeśli nie planujecie używać Onyxa z produktem Swappable PopSocket lub Spigen Style Ring, naprawdę warto rozważyć fioletowy wariant. Doda on odrobinę koloru i kontrastu oraz pozwoli uwydatnić metalowo-szklaną obudowę aparatu Galaxy S10.

 

 

Źródło: www.androidcentral.com